pizza gino sorbillo

Zasadniczo sprawa jest taka, że ja w ogóle nie kocham Włoch. To znaczy lubię, nie mam nic przeciwko, Włochy są ładne, dobrze wychodzą na zdjęciach, oraz Włosi robią kawę i lody jak nikt inny na świecie.

Niemniej – serce zostawiłam daleko na południowy zachód, na andaluzyjskich zadupiach, w szerokich kadrach z filmów Sergio Leone, na wietrznych plażach Tarify, w sewilskim parku Marii Luizy, gdzie skrzeczą papugi i pachną pomarańcze, w karnawałowo rozbawionym Kadyksie i lepkim, nawalonym wermutem Madrycie. No sorry, Italio, nie mam dla ciebie miłości, zostańmy przyjaciółmi. Tak się jednak składa, że w ostatnim czasie bardziej po drodze mi do Włoch. No, na wpół przypadkiem, na wpół dzięki liniom lotniczym, które Italii w dobrych cenach dają dużo i ochoczo, a Hiszpanii jakoś mniej, za to problematycznie. Sami sobie wstawajcie o trzeciej nad ranem.

co zobaczyc w neapolu dzielnice hiszpańskie

I tu wchodzi Neapol, aż się ciśnie, że cały na biało, ale biały to on nie jest, jeżeli już, to niebieski (szaliki Napoli), raczej szarobeżowy i przysypany śmieciami. Nic nie szkodzi, Neapol to moja nowa Lizbona. Włoch mogę sobie nie kochać, Neapol to crush od pierwszego wejrzenia. Nie wiem, co mnie bardziej wzięło, wszechobecne suszarki z praniem, ozdobione ledami kapliczki podwórkowe, cienki aperol za dwa euro, zakupy podawane wiadrem na wyższe piętra kamienic, czy cukrowo-glutenowy haj. Pewnie wszystko na raz. Wiele można o Neapolu powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest ładnym miastem, nie ma w sobie tego oczywistego uroku, co Lizbona, czy lukrowanego piękna miasteczek Cinque Terre. Jest obdrapany i brudny, za to nakarmi tak, że będziesz oblizywać palce pękając z przejedzenia, upije tanim aperolem i przeciągnie nocą po wąskich uliczkach (ale rano obudzisz się i poprosisz o jeszcze).

co zobaczyc w neapolu kapliczki

co zobaczyc w neapolu pranie

Kiedyś lubiłam kochać się w chłopcach niedobrych, ale interesujących (interesujących na dany moment, ale to opowieść na zupełnie inny temat). To by się nawet zgadzało.

Co zobaczyć w Neapolu –  szwędanie się z popijaniem

Zacznijmy od tego, że nie pojechałam do Neapolu zwiedzać zabytków (nigdzie nie jeżdżę zwiedzać zabytków, no chyba, że akurat po drodze mam jakąś ubermiejscówkę typu Angkor Wat, lub Colloseum, wtedy odstoję swoje w kolejce, nawkurzam się na tłumy i uznam, że lepiej wygląda na Airpano). Jeżeli ktoś życzy zwiedzać zabytki, to w Neapolu jest ich pod dostatkiem – od licznych barokowych kościołów (nie kocham baroku, ale może ktoś lubi), przez katakumby, przy których kaplica czaszek w Kudowie wypada dość blado, po pałac królewski, który akurat nawiedziłam (mała kolejka) i polecam (pomimo przedawkowania baroku).

 co zobaczyc w neapolu Palazzo Reale

Dużo ciekawszym sposobem na zwiedzanie miast jest dla mnie snucie się bez celu i przysiadanie od czasu do czasu na kawę lub kieliszek wina (tu: aperol), żeby pogapić się na ludzi. W Neapolu idealnym miejscem do tego rodzaju aktywności jest Quartieri Spagnoli (Dzielnice Hiszpańskie), czyli jakby to powiedział Warszawiak – Starówka (tu krakowskie pogardliwe prychnięcie). Dzielnice Hiszpańskie mają ze Starówką wspólnego tyle, że są stare, poza tym to naprawdę fajne miejsce, pachnące praniem i sosem pomidorowym, gdzie można się zgubić i odnaleźć dziesięć razy na godzinę. Przy okazji znajdując oświetlone ledami kapliczki ze świętym podobnym do Stalina i neapolitańczyków podających sobie zakupy za pomocą wiadra (bardzo cwany wynalazek – nie trzeba brykać po schodach na górę). Ze snucia się po Dzielnicach Hiszpańskich będą zadowoleni fani lokalnych targów (tu na przykład, chociaż polecam poszukiwania na własną rękę), oraz fani serialu Gomorra – Palazzo Sanfelice na via Sanita stoi otworem, można wejść i pobawić się na klatce w Gennaro Sevastano (po zmroku tego raczej nie róbcie, dzielnica Sanita za dnia wygląda ok, wieczorem podobno jest różnie).

co zobaczyc w neapolu dzielnice hiszpanskie

co zobaczyc w neapolu targi

Co zobaczyć w Neapolu – street art

Myślę, że o street arcie w Neapolu powstało już parę książek, a jeżeli nie powstały, to powinny. Tutaj też najwięcej satysfakcji sprawiało mi znajdowanie poszczególnych murali przypadkiem, pomiędzy jednym a drugim aperolem. Coś, co jest według mnie zdecydowanie must-see w tej dziedzinie, to „Inside” argentyńczyka Francisco Bosolettiego – figura Izydy namalowana w negatywie, a przerobienie zdjęcia muralu na pozytyw pokazuje drugi, nieco inny obraz. Murali Bosolettiego jest w Neapolu więcej – na pewno traficie na nie, jeżeli poszwędacie się po okolicach via Sanita. Drugim punktem, którego nie wypada nie odhaczyć na streetartowej mapie Neapolu to najprawdziwszy Banksy (oczywiście za szkłem, chociaż parę metrów po lewo znajdziecie drugi, dokładnie taki sam, ale bez szyby, nie wiem, czy ktoś namalował kopię, czy po prostu Banksy machnął razy dwa, bo kto Banksiemu zabroni). Oprócz Bosolettiego i Banksiego, w Neapolu znajdziecie murale takich artystów jak Blu, czy Alice Pasquini, ale naprawdę zachęcam do odkrywania na własną rękę. Czysta przyjemność.

co zobaczyć w neapolu street art

co zobaczyć w neapolu street art

co zobaczyć w neapolu street art

Neapol street art

Mural Inside (Francisco Bosoletti), Via Emanuele de Deo, 46

Mural Madonna con pistola (Banksy), Piazza Gerolomini

Co zobaczyć w Neapolu – wycieczka do Sorrento / na Procidę

Z Neapolu jest dość blisko na wybrzeże amalfitańskie –  geograficznie blisko, bo samochodem bym się tam nie pchała. Nawet nie ze względu na wąskie uliczki i południowowłoski styl jazdy (niezbyt mocno przywiązany do przepisów), ale korki, w których może nie stałam, ale które widziałam na google mapsie oraz z okien pociągu. Do samego Amalfi i okolicznych miasteczek pewnie bym się wybrała, gdybym miała więcej czasu (najlepiej z noclegiem, żeby wstać po szóstej rano i mieć dobre światło do zdjęć – różne są zboczenia, ja mam takie), tym razem poprzestałyśmy na wycieczce pociągiem do Sorrento. Moja recenzja Sorrento jest tak samo krótka, jak wizyta tam: ładnie, tłoczno, pyszne kluseczki. Nie wiem w jakim momencie przemysł turystyczny na całym kontynencie uznał, że breloczki w kształcie penisów i poliestrowe fartuchy kuchenne to doskonały pomysł na pamiątkę z podróży, niestety do Sorrento ta idea również dotarła i ma się dobrze.

Drugim fajnym patentem na jednodniową wycieczkę z Neapolu jest mała, ale urocza wyspa Procida. To znaczy – wydaje mi się, że fajnym, bo naoglądałam się stories na instagramie tych państwa, a czytam ich w internecie wystarczająco długo, żeby wierzyć na słowo. Niestety, w pięć dni nie da się za bardzo porumakować, więc Procidę zostawiam na następny raz.

Sorrento

Sorrento

Neapol od kuchni – kawa i lody

Jeżeli chodzi o kawę i lody, to moje dziesięcioletnie doświadczenie podróżnicze sprowadza się do prostych wniosków: nikt tego nie robi tak, jak Włosi we Włoszech. Żadna tam wrocławska lodziarnia Roma, warszawski Jednorożec, berliński the Barn, cała masa mniej lub bardziej pretensjonalnych miejscówek z kawą speciality jak Warszawka długa i szeroka, nikt. Jedyny wyjątek, który mi utkwił w pamięci, to centrum handlowe w Oslo i lody, którymi poczęstowała mnie koleżanka Joanna, ale to się nie liczy, bo lodziarnia należała do Włocha. Niby Roma i parę innych też, ale wydaje mi się, że włoskie DNA odpowiedzialne za zajebistość kawusi i lodzików ulega mutacji po kilku latach pobytu na dzikiej północy. Odpowiedź na pytanie „gdzie na kawę w Neapolu” odpowiedź jest zatem zwięzła – wszędzie. Jeżeli macie szczególne upodobanie do miejscówek z tłumem turystów i kelnerami we frakach, to polecam Gran Caffè Gambrinus (ok, poszłam tam około jedenastej, mój błąd). Natomiast dla fanów piłki nożnej (i nie tylko, ja nadal nie chcę wiedzieć, co to jest spalony i też mi się podobało) must see to bar Nilo, z szalikami Napoli rozwieszonymi na ścianach i ołtarzykiem Maradony na honorowym miejscu. Tu tłumu nie było, ale nie gwarantuję, że tak jest zawsze. Jeżeli chodzi o lody, to nie zmieściłam ich w Neapolu jakoś szczególnie dużo, ale dokonałyśmy doskonałego riserczu („chce mi się lodzika – o, tu pan je, na pewno są gdzieś blisko”) i polecam Mennella Il Gelato z czystym sumieniem (a nawet łzą tęsknoty za migdałowo-pomarańczowymi).

Neapol kawa

Neapol lody

Gran Caffè Gambrinus, Via Chiaia, 1

Bar Nilo, Via San Biagio Dei Librai, 129

Mennella Il Gelato, via Toledo 107

Neapol od kuchni – słodycze

Neapol ma dużo słodkich specjalności, z braku czasu skupiłyśmy się na codziennej degustacji jednego rodzaju nepolitańskich ciastek, to jest sfogliatelli. Już drugiego dnia wydawało mi się, że wiem, jak to się wymawia (sfo-jaa-teellle!), ale cukiernicy traktują poprawność wymowy dość umownie i niestety nadal nie wiem. Sfogiatellę Neapol wyrabia w dwóch wersjach: riccia (chrupkie ciasto w płatkach, okruchy wszędzie) oraz frolla (taka trochę mała drożdżóweczka). W podstawowej opcji obie wersje mają nadzienie z ricotty, ale trafiłam też na nutellę i nie narzekałam. Sfogliatelle trafiały nam się różne – od poprawnych, poprzez takie, od których w oczach stawały mi łzy szczęścia. Podzielę się, żeby i innym stanęły.

Neapl sfogliatella

Pasticceria Giovanni Scaturchio, Piazza S. Domenico Maggiore, 19

Sfogliatelle Attanasio, Vico Ferrovia, 1-2-3-4

Neapol od kuchni – gdzie zjeść w Neapolu

Nie wiem, czy to Nepolitańczycy tak wybitnie potrafią w jedzenie, czy po prostu zrobiłyśmy dobry risercz, ale Nepol to było najlepsze co mnie do tej pory spotkało, jeżeli chodzi o włoską kuchnię. Do tego stopnia najlepsze, że coś koło trzeciego dnia skończyło nam się miejsce w żołądku (ale nadal jadłyśmy, bo takie dobre). Podejrzewam, że to wypadkowa słońca, oliwy, czosnku, laktozy i glutenu, plus magiczny neapolitański składnik, coś sprawiającego, że sos pomidorowy jest bardziej pomidorowy, mozzarella bardziej mozzarellowa, a od smażonych sardynek wcale mnie nie mdli, tylko ćpam jak opętana a potem nie mogę się ruszyć. Cała lista naszego neapolitańskiego jedzenia mi się nie zmieści, więc pokażę pierwszą trójkę.

Nigdy już nie będzie takiego lata, takich pomidorów i takiej bufali, nigdy.

Neapol cannolo

Neapol Pescheria Azzurra

Pizzeria Gino Sorbillo

Sorbillo ma papiery na najlepszą pizzę na świecie, ale przed wizytą tutaj szczerze powątpiewałam w aż takie ociekanie zajebistością, bo niby cóż takiego oryginalnego można zrobić z pizzą. Pizza to pizza, na kij drążyć. No więc można, i w Sorbillo to robią. Nie wiem jak (to znaczy trochę wiem, używają dobrych składników, oraz miłości), to naprawdę była najlepsza pizza w moim dość długim pizzowym doświadczeniu. Gino Sorbillo ma w Neapolu dwa lokale, my nawiedziłysmy ten na promenadzie nad morzem, ale w każdym czeka was kolejka na co najmniej godzinę czekania. Zasada jest prosta, należy udać się do pana w drzwiach, podać imię i ilość osób zgłaszających chęć zjedzenia pizzy, po czym oddalić się na spacer lub aperitif gdzieś w pobliżu. O wyznaczonej przez pana godzinie należy się zjawić pod drzwiami i czatować na okrzyk “MAAAAJAA DUEEE”, “GIUSEEEEPEEEE CINQUEEEE” etc. I już, po pięciu minutach wjeżdża wino, po dziesięciu pizza, za pół godziny się wytaczacie, za godzinę chcecie jeszcze.

Neapol Gino Sorbillo

Gino Sorbillo Lievito Madre al Mare, Via Partenope, 1

Gino e Toto Sorbillo, Via dei Tribunali, 32

Trattoria da Nennella

Nennellę internet polecał mi już przed wyjazdem, po czym się okazało, że widzimy (i słyszymy) ją z okna. Pod wejściem codziennie kłębił się dziki tłum, przygrywała włoska muzyka rozrywkowa, a wizytę określiłabym jako coś, na co anglosasi mają ładne słowo “experience”. Przed wejściem obowiązuje ta sama zasada, co w większości neapolitańskich knajp, to znaczy zapisy u pana przy drzwiach, z tym  że Nennella rozwiązała to sprytniej, bo przy wejściu postawiła standzik z alkoholami. Dzięki temu oczekujący tłum jest głośny i wesolutki, a Pan Przy Drzwiach umiejętnie podsyca rozrywkową atmosferę. W środku jest jeszcze lepiej, kelnerzy (chyba też mają swój standzik) tańczą i śpiewają, na stół podają to, na co mają ochotę (niekoniecznie pokrywa się z zamówieniem, ale to nic, bo dobre). Stąd także się wytoczyłyśmy, na szczęście miałyśmy blisko do łóżka.

Neapol trattoria Nennella

Trattoria da Nennella,Vico Lungo Teatro Nuovo, 103/104/105

Da Emilia

Kluseczki nad brzegiem morza, zriserczowane przez Igę, zdecydowanie warte wycieczki do Sorrento. Chyba jedyne miejsce, gdzie nie musiałyśmy czekać w kolejce z zapisami. Głównie dlatego, że jako wziębione Słowianki nie miałyśmy nic przeciwko miejscu w słońcu, nad samą wodą. Polecamy, żadna kluseczka się nie ostała (sardynkom nie dałam rady, zalecam nie objadać się na śniadanie).

gdzie zjeść w Sorrento da Emilia

gdzie zjeść w Sorrento da Emilia

Trattoria da Emilia, Via Marina Grande, 62

Neapol nocą – gdzie na aperolek

Podobnie jak ze street artem – wyjdź na ulicę, a impreza znajdzie ciebie. Miałam wprawdzie zaznaczony na mapce szeroko polecany w internecie plac Bellini i owszem, są tam bary i tani aperol, ale dużo fajniejsze miejscówki znalazłyśmy przypadkiem (w tym jedną – Cammarota Spritz – pod oknami, na szczęście doskonale wygłuszonymi). Jednym z takich “niechcący” barów była mała winiarnia Bucopetrusco, z obowiązkowym tłumem, pląsaniem na zewnątrz, wewnątrz i na stole, oraz dobrą muzyką. Niemniej zachęcam do odkrywania na własną rękę.

Co zobaczyć w Neapolu Cammarota Spritz

Co zobaczyć w Neapolu nightlife

Bucopetrusco, Via Giovanni Paladino, 21

Cammarota Spritz, Vico Lungo Teatro Nuovo, 31

Caffè dell’Epoca, Piazza Bellini

Gdzie spać w Neapolu?

Tu nie robiłyśmy żadnego riserczu, zgapiłyśmy od Pyzy nocleg u pana Aldo na airbnb, i była to decyzja słuszna. Polecamy pana Aldo, ma piękny, ogromny taras, a na śniadanie podaje domowy dżem z pomarańczy, tartę z wiśniami i kawusię z kawiarki. Ma też kilka kotów i bez sterydów się nie obeszłam (chociaż nie żałuję), ale alergicy powinni przemyśleć, czy na pewno.

Co zobaczyć w Neapolu śniadanie

Co zobaczyć w Neapolu lunch

Bezpieczeństwo w Neapolu

Tak, to nie jest mit, Camorra istnieje i ma się dobrze, a na ulicach Neapolu stoją wozy opancerzone i wojsko z palcem na cynglu długiej broni. Daleka jestem od victim blamingu, ale na aperolowym haju trzeba pamiętać, że głupie pomysły mogą się tu skończyć gorzej niż na Pradze Północ (na przykład kulką w łeb). W dzielnicach typu Forcella (nie mówiąc o Scampii, tam pomimo chęci nie odważyłam się pojechać, i nie radzę tego robić bez dobrego znajomego z wewnątrz, w ogóle nie radzę tego robić) turysta już w dzień jest na cenzurowanym. To nie jest scenografia z serialu Gomorra, tam po prostu nie jest bezpiecznie. W Dzielnicach Hiszpańskich i całym Centro Storico czułam się natomiast ok przez większość czasu – wyłączając sytuację, kiedy czekając na koleżankę wyjęłam telefon i chciałam zrobić zdjęcie bardzo fotogenicznej rodzince jako żywo wyjętej z wyżej wspomnianego serialu. Mamusia syknęła na mnie znacząco, myślę że kolejnym krokiem byłoby rozstrzaskanie mi ajfona na głowie.

Co zobaczyć w Neapolu street art

Co zobaczyć w Neapolu ogrody

Co zobaczyć w Neapolu targi

Co zobaczyć w Neapolu street art