Co zobaczyć w Oslo opera

Pierwszy raz do Oslo przyjechałam w święto zmarłych kilka lat temu. To miasto w listopadzie to najpiękniej depresyjne miejsce na świecie. O ósmej rano jest ciemno, o dziewiątej jest ciemno, o dziesiątej robi się zielonkawo, od jedenastej do czternastej jest szaro. A potem znowu ciemno.

 

Xanax na rolkach w listopadzie

Mokro jest cały czas. W powietrzu wisi szara, wilgotna wata, albo pokropuje deszczyk, albo zwyczajnie i ordynarnie wali żabami. Od morza wieje wiatr, skrzeczą mewy, a przez dobre pół doby na ulicach nikogo nie ma. Kompletnie nikogo, to znaczy przenosząc na chwilę akcję z Norwegii do Warszawy, to tak jakby się przespacerować, dajmy na to, z Placu Zbawiciela na Centralny o piątej rano i nie spotkać nikogo. Nie minąć ani jednego przechodnia, nie napotkać ani jednej taksówki, ani jednego autobusu, tramwaju ani auta. Budynki w centrum miasta wyglądają jak scenografia mokrych snów architekta z czasów socrealizmu, a pomiędzy nimi przemykają błękitnookie blondynki i twardoszczęcy blondyni.

Gdybym była błękitnooką Norweżką, jadłabym na śniadanie xanax, ale one zamiast tego zakładają różowe lajkry, przeciwdeszczowe kurtki i biegają po zaśnieżonych ulicach. Gdybym była twardoszczękim blondynem, na pewno bym zabijała w odludnych bramach emigrantki z Iranu. Albo była smutnym i zapitym policjantem z szemraną przeszłością, który w odludnych bramach łapie zabójców emigrantek z Iranu. Prawdziwi twardoszczęcy blondyni z Oslo zakładają bieliznę termiczną i narty na kółkach, i zasuwają po ulicach śliskich od mokrych liści. I ja to szanuję, bo o ileż łatwiej uspawać się xanaxem, niż endorfinami z jazdy po mieście nartami na kółkach.

W lato, cóż, w lato w Oslo możesz o dwudziestej trzeciej leżeć na balkonie i czytać książkę przy naturalnym świetle. O tym, że zima kiedyś przyjdzie, pamiętają chyba tylko starsi panowie, stojący na brzegu morza i niewidzącymi oczami zwróceni gdzieś w stronę Svalbardu.

co zobaczyć w Oslo w listopadzie

Co zobaczyć w Oslo Aker brygge

Oljefondet równa się szczęście

Jest taki wskaźnik wprowadzony przez Organizację Narodów Zjednoczonych do porównań międzynarodowych w zakresie rozwoju społeczno-ekonomicznego, nazywa się to HDI – Human Development Index. Składową wskaźnika są trzy wymiary – długość życia, wiedza i dochód narodowy per capita. To znaczy, według tego wskaźnika społeczeństwo wysoko rozwinięte to takie, w którym ludzie żyją długo (ergo zdrowo, bo jak wpieprzasz mrożone frytki, palisz, nie uprawiasz sportu, tylko pijesz browara przed telewizorem, to choroby układu krążenia załatwią cię jeszcze przed sześćdziesiątką), dużo się uczą i mają dużo kasy.

Norweska kasa pochodzi z ropy. Zyskami z tego surowca zarządza Oljefondet – państwowy fundusz naftowy. Środki funduszu są inwestowane poza granicami państwa, według określonego klucza (żadnego węgla, tytoniu, łamania praw człowieka, wykorzystywania dzieci, dużo energii odnawialnej). Pośrednio, do państwa norweskiego należy 1,4% wszystkich korporacji na świecie (Oljefondet ma akcje tysięcy firm, w tym takich jak Apple, Samsung, Bank of America, Amazon, czy Facebook). Parę lat temu fundusz zwiększył inwestycje w nieruchomości i kupił na przykład pół ulicy kamienic na londyńskim West Endzie, za trzysta czterdzieści milionów funtów brytyjskich, oraz kościół świętej Magdaleny w Paryżu, za prawie pół miliarda euro. Celem funduszu jest systematyzacja zysków z ropy i zapewnienie środków do systemu świadczeń socjalnych (głównie emerytur), oraz odkładanie dla przyszłych pokoleń (one day the oil will run out, but the return on the fund will continue to benefit the Norwegian population), a jego wartość przekroczyła w tym roku osiem bilionów koron norweskich (o tu można zobaczyć na żywo, jak im rośnie).

Według Human Development Index, Norwegia jest najbardziej rozwiniętym krajem świata.

Co robić w stolicy najbardziej rozwiniętego kraju pierwszego świata?

Przez ponad pół roku w Norwegii jest jeszcze mniej światła, niż w Polsce, więc naturalne jest, że wielu ludzi cierpi na SAD, Seasonal Affective Disorder. Dziesięć procent społeczeństwa wpieprza antydepresanty. Tym, którzy nie mają ochoty na łatwą, dobroczynną chemię, internet poleca: suplementację witaminy D (albo dużo ryb), solarium lub specjalistyczne lampy, alkohol (whatever works), aktywność fizyczną i seks. Nie to, żebym polecała wycieczkę do Oslo w tym celu (z drugiej strony, kiedy wejdziesz między wrony, suplementuj tak jak one). Z dużym prawdopodobieństwem zatem, większość przechodni napotkanych na ulicach w Oslo w miesiącach zimowych, to miejscowi zmierzający w kierunku fitness klubu lub baru. Co nie znaczy, że Oslo jest nudne i nie ma tu co robić (chociaż milej jest robić, kiedy nie pada).

co zobaczyć w Oslo w listopadzie

Co zobaczyć w Oslo – atrakcje for free
Opera narodowa

Oslo nie jest dużym miastem (trochę ponad sześćset tysięcy mieszkańców, ale w raczej zwartym obszarze), w większości można poruszać się na piechotę. Dzielnica Bjorvika, w której mieści się Operahuset to wprawdzie dzielnica głównie biznesowa, ale ze ścisłego centrum Oslo to jakieś piętnaście minut spacerem. Do Opery można się oczywiście wybrać na operę (kiedyś sprawdzałam i większość była po norwesku, oraz więcej funu miałam z siedzenia w foyer i obserwowania pań w wieczorowych sukniach i adidasach zmieniających obuwie w szatni). Budynek (autorstwa norweskiej pracowni Snøhetta), jest jednak na tyle fajny, że stanowi atrakcję sam w sobie. Do Opery można śmiało wejść (nie trzeba płacić), posiedzieć sobie w foyer i popodziwiać architekturę (a jest co podziwiać, zwłaszcza w słoneczny dzień), albo napić się czegoś w tutejszej kawiarni, w ciepłe dni nawet siedząc przy stoliku na zewnątrz z widokiem na Oslofjord. No i jest to naprawdę fajne miejsce na zachód słońca (o ile takowe świeci).

Co zobaczyć w Oslo opera

Co zobaczyć w Oslo Opera

co zobaczyć w Oslo - Opera

Aker brygge i Astrup Fearnley Museet

Aker brygge to chyba najbardziej reprezentacyjna dzielnica Oslo, z bardzo fajną promenadą wzdłuż zatoki. Znajdziemy tu sklepy, restauracje, kawiarnie i siedziby mniejszych lub większych firm (na przykład Googla, co może dać nieco pojęcia o cenach w tutejszych knajpach), oraz budynki mieszkalne, bo Oslo bardzo dba o zrównoważone zagospodarowanie przestrzenne. Oczywiście, zrównoważenie ma swoje granice i nie wystarczy być norweskim listonoszem, żeby kupić tu mieszkanie.

Na końcu promenady biegnącej wzdłuż Aker brygge znajdziemy galerie sztuki, muzeum sztuki nowoczesnej i szklaną wieżę widokową Tjuvtitten (czynna tylko w sezonie letnim), z bardzo fajnym panoramicznym widokiem na miasto. Jeżeli chodzi o Astrup Fearnley Museum, to nie rozumiem i prawdopodobnie nigdy nie zrozumiem sztuki współczesnej jako zjawiska, natomiast jestem bardzo pies na architekturę, zwłaszcza budynków użyteczności publicznej. Ten konkretny zaprojektował Włoch Renzo Piano – jeżeli nazwisko Włocha niewiele komuś mówi, to jest to pan odpowiedzialny także za projekt Centrum Pompidou w Paryżu.

co zobaczyć w Oslo astrup fearnley museet

Co zobaczyć w Oslo Aker Brygge

Co zobaczyć w Oslo Aker Brygge

Nordmarka, skocznia Holmenkollen

Podobno Norwegowie twierdzą, że nie ma czegoś takiego, jak zła pogoda, są tylko nieodpowiednie ciuchy. Nie raz i nie dwa widziałam przedszkolaki bawiące się beztrosko na placu zabaw, podczas gdy ja przemykałam się okutana w dwóch szalikach i kapturze puchówki nasuniętym na czoło. Zimny chów procentuje u dorosłych Norwegów, którzy zamiast poprzestać na świeczkach zapachowych i netfliksie, spędzają mnóstwo czasu wolnego na tak zwanym łonie natury. Z Oslo na łono nie jest daleko, wystarczy wsiąść w centrum do metra i podjechać pół godziny na północ, żeby znaleźć się na rozległym terenie leśnym, ze szlakami do hikingu, ścieżkami rowerowymi i trasami na biegówki. Szlaków jest klika (tu znalazłam dobrze opisane), są dobrze oznaczone, można wybrać krótsze lub dłuższe. Jeżeli nie ufacie elektronice w lesie (słusznie, gps w telefonie czasem wariuje bez zasięgu LTE), możecie pobrać papierową mapę w centrum informacji turystycznej, o tu. Jeżeli jesteście pewni niezawodności swojego sprzętu (a w razie czego potraficie się odnaleźć bez gpsa w lesie pełnym Norwegów), tu jest bardzo zacna apka z norweskimi szlakami pieszymi.

O ile wybierze się odpowiedni szlak, wycieczkę można skończyć przy skoczni Holmenkollen. Mnie akurat nie kręci oglądanie skoków narciarskich (ani żadnego innego sportu, no po prostu nie umiem się wczuć w rywalizację, w której nie uczestniczę), ale fani tego sportu mogą być zainteresowani. Ja mogę powiedzieć tyle: skocznia jest duża.

Co zobaczyć w Oslo Nordmarka

Frogner Park (Park Vigelanda)

Zanim pojawiłam się w Oslo po raz pierwszy, park polecał mi, uwaga, mój osobisty dziadek. Wprawdzie w Oslo nigdy nie był, ale bardzo by chciał, bo Skandynawia jest fajna, no i ten park, Majeczko. Z rzeźbami. Moja wyobraźnia podsuwała mi wówczas wizje typu “duże ilości kolumn Zygmunta naraz”, w najlepszym razie “coś jak kiedyś Abakanowicz przy barbakanie”. No więc park rzeźb Vigelanda to jest coś, czego żadna wyobraźnia nikomu nie podsunie, dopóki się tego nie zobaczy na żywo. Kilkaset rzeźb nagich ludzi w różnych (często przedziwnych i nienaturalnych) pozach jest metaforą cyklu ludzkiego życia. Możliwe, że są tacy odbiorcy, po których to spływa, ja tam byłam trzy razy i za każdym zrobiło wrażenie. Są to nieco inne emocje, niż wywołuje dajmy na to oglądanie w internecie szczeniaczków i małych kotków, ale nikt nie powiedział, że wszystko musi być miłe i pluszowe.

Co zobaczyć w Oslo Frogner Park

Co zobaczyć w Oslo rzeźby Vikelanda

Co zobaczyć w Oslo rzeźby Vikelanda

Co zobaczyć w Oslo – knajpy i fajne miejsca:

Po pierwsze, Oslo jest abstrakcyjnie drogie (chociaż według różnych rankingów Paryż jest droższy. Aż tak się nie zagłębiałam w porównania, żeby tworzyć koszyk usług turystycznych i na tym przeprowadzać analizy). Możemy sobie z tym poradzić na dwa sposoby. Pierwszy obejmuje zapakowanie do bagażu podręcznego produktów z Biedronki (proszę się nie śmiać, swojego czasu uprawiałam przemyt twarogu) i bezcłówki (Norwegia nie jest w UE, w związku z czym przy wylocie macie niższe ceny alkoholu). Drugi natomiast polega na założeniu z góry, że nie będzie to wyjazd niskobudżetowy i nieprzeliczaniu cen z NOK-ów na złotówki. Nie zliczę, ile razy zdarzało mi się zasłyszeć od rodaków gdzieś za granicą „sprawdź ile to na nasze”. Zamiast tego, sprawdź poniższe.

Mathallen, Vulkan 5

Madryt ma Mercado San Miquel, Lizbona Mercado de Ribeira, Warszawa Koszyki, a w Oslo są Mathallen. Można tu kupić dobre rzeczy (na przykład ośmiornicę, rybę, która jeszcze o poranku pluskała się w oceanie, albo ręcznie robiony makaron), ale przede wszystkim posiedzieć przy różnych dobrych jedzeniach (lista tu) i piciach. Mathallen mieści się na skraju dzielnicy Grünerløkka, kiedyś robotniczej, teraz trochę industrialno-artystycznej, z małymi kawiarniami, barami, targiem staroci w soboty i seconhandami (na przykład przy ulicy Markveien jest z pięć), więc przy okazji można sobie śmiało zrobić spacerek po okolicy.

Co zobaczyć w Oslo Vulkan

Co zobaczyć w Oslo Grunerlokka

Fuglen vintage shop, Universitetsgata 2

Kawiarnio-drink bar, połączony ze sklepem z oldsulowym designem. Koncept polega na tym, że cały sprzęt, którym jest wyposażona kawiarnia (głównie norweski mid-century modern) – lampy, krzesła, stoły – można kupić (kupowałabym).

co zobaczyć w oslo Fuglen

fot.: www.fuglen.no/

co zobaczyć w oslo fuglen

fot.: www.fuglen.no/

The Mini Bottle Gallery, Kirkegata 10

Jak sama nazwa wskazuje, muzeum z małymi buteleczkami. Niebyle jakie, bo na chwilę obecną zebrało już ponad pięć tysięcy eksponatów. Oprócz oglądania alkoholu w małych buteleczkach, można się tu też go napić (z normalnych kieliszków).

Tronsmo Books & Comics, Universitetsgata 12

Niezależna księgarnia, sama siebie określająca jako „najbardziej radykalną w Norwegii”. Dużo książek po angielsku, w tym szeroki wybór z tematyki polityczno-społecznej, cały dział LGBT, oraz piwnica z komiksami. Kindle jest lekki i poręczny, ale nie ma to jak zapach świeżo zadrukowanego papieru.

Tunco, Bjerregaards gate 2 a, Skovveien 3

Podczas kliku moich pobytów w Oslo żywiłam się głównie twarogiem z przemytu (pobyty prywatne), lub łososiem ze zrównoważonego źródła (pobyty służbowe) i oprócz Mathallen nie mam dużych doświadczeń z tutejszym foodie światkiem. Na pomoc przyszła jednak przyjaciółka Joanna, która mieszka tu od pięciu lat. Zapytana niegdyś o tradycyjny norweski posiłek odpowiedziała wprawdzie „pølse” (tzn. hotdogi, chociaż zdaje się że Norwegowie widzą jakąś różnicę). Jeżeli macie jednak ochotę na coś zdrowszego i bardziej pożywnego, to Joanna poleca Tunco. Jest to bardzo fajne miejsce, gdzie kupując dobrego woka z różnych stron świata (więcej tu), fundujesz posiłek tym bardziej potrzebującym. Panowie prowadzący knajpę mocno deklarują świadomy dobór produktów i gotowanie w duchu less waste. Jak się znowu wybiorę do Oslo, to przetestuję.

co zobaczyć w Oslo - Tunco

fot.: www.tunco.no/

Himkok, Storgata 27

Również rekomendacja Joanny – tym razem wieczorowo-barowa. Miejscówka jest na liście World’s 50 best bars, ale wcale nie jest łatwo tu trafić (jak widać, patent na hidden bars sprawdza się nie tylko w przypadku warszawskiego Welesa). Pobyt  tu jest też dobrym momentem na przypomnienie sobie, że nie przeliczamy „ile to na nasze” (nie wiem, czy da się w norweskiej knajpie wypić piwo za mniej niż 50 PLN, powątpiewam).

co zobaczyć w Oslo - Himkok

fot.: www.himkok.no/

Transport:

Do Oslo bezpośrednie loty oferuje kilka linii lotniczych, najszybciej i najprościej (i często wcale nie drożej) jest wybrać lot na główne lotnisko Oslo-Gardermoen. Z lotniska do centrum (stacja Oslo S) najłatwiej (i najtaniej)  jest dojechać państwowymi kolejami (NSB), koszt to 105 NOK w jedną stronę (~45 PLN). Uwaga – ostatni kurs NSB ma o 23:46, potem pozostaje prywatna kolejka Flytoget, dwa razy droższa.

Po samym mieście najłatwiej poruszać się na piechotę lub rowerem miejskim (trzeba ściągnąć aplikację). Jeżeli pogoda nie sprzyja, pozostaje metro lub tramwaj (no i taksówki, jeżeli mamy odporną na takie wydatki kartę kredytową).

Waluta, płatności

Norwegia jest krajem prawie w stu procentach bezgotówkowym. Kartą można zapłacić wszędzie, nawet w wychodku na dworcu i u pani sprzedającej lemoniadę pośrodku lasu w Nordmarka. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nigdy nie miałam korony norweskiej w ręku. Przed wyjazdem warto tylko sprawdzić zasady przewalutowania w swoim banku, żeby się potem nie okazało, że spread kosztował nas trzy duże norweskie piwa.

Woda

Warto wziąć ze sobą wielorazową butelkę na wodę (co podkreślam, bo nie dla każdego jest normą jeżdżenie z takąż). Kranówka w Oslo jest bardzo wysokiej jakości i jest smaczna, dodatkowo w każdej knajpie możecie poprosić o bezpłatne napełnienie butelki. Ponieważ Norwegia bardzo dba o swoje środowisko naturalne (albo przynajmniej się stara w wielu obszarach, pozostawmy na razie dyskusję o hodowli łososia i wydobyciu ropy), woda w plastiku jest bardzo droga między innymi po to, żeby nie zachęcać do jej kupowania.

co zobaczyć w Oslo - Opera

Co zobaczyć w Oslo opera