Trochę już pisałam o wypożyczaniu samochodu za granicą, ale nic nie stoi na przeszkodzie napisać jeszcze raz, dokładniej i z anegdotką. Anegdotka pochodzi sprzed paru lat, kiedy to przemierzałam Andaluzję za pomocą  wynajętego auta, oraz Jednego Takiego w charakterze towarzystwa i głównego kierowcy.

Przemierzanie Andaluzji miało mieć swój finał w Gironie, skąd odlatywał Ryanair do Polski, dlatego ostatniego dnia należało przemieścić się z południa na północ, autostradą. Samochód został raz zatankowany na samym początku trasy, i jakoś od siedemsetnego kilometra obydwie osoby obecne w aucie (obie dorosłe i z prawem jazdy) zaczęły zgodnie wyrażać zachwyt nad jakością paliwa i ekonomiką silnika, który to silnik pozwala przejechać siedemset kilometrów na połowie baku. Żadnej z dorosłych osób posiadających prawo jazdy nie przeszło przez myśl, że auto musiałoby być prototypem magicznego perpetuum mobile, zasilanego oparami i głupotą użytkowników, a cuda to najbliżej w Fatimie, a nie w Fordzie Fiesta.

jak wynająć samochód na wakacje Hiszpania

Zdążyłam dokonać w pamięci pewnych obliczeń, z których wynikało ani chybi, że ten wspaniały samochód pali poniżej trzech litrów na setkę, poczuć nieprzyjemne swędzenie w synapsach, wyartykułować „o, kurwa”, po czym samochód zaczął zwalniać. Dotoczył się do pobocza autostrady, następnie stanął. Z historii tej wysnułam wnioski dwa. Po pierwsze, jeżeli wskaźnik zużycia paliwa w Fordzie Fiesta wskazuje połowę baku po siedmiuset kilometrach, to znaczy, że jest zepsuty. Po drugie, nie da się ubezpieczyć od głupoty, a holowanie auta do najbliższej stacji benzynowej kosztuje sto pięćdziesiąt euro.

Reszta moich doświadczeń z wypożyczalniami samochodów nie przebiegała tak dramatycznie, a że było tych doświadczeń trochę, to się podzielę.

jak wynająć samochód na wakacje Maroko

Jak wynająć samochód na wakacje? Sieciowe wypożyczalnie na lotniskach.

Long story short – szukamy oferty z jak najszerszym ubezpieczeniem i jak najniższym udziałem własnym oraz depozytem, w jak najlepszej cenie. Do wypożyczenia auta będzie nam potrzebna karta kredytowa (nie debetowa i nie prepaid), wypukła, wystawiona na nazwisko osoby zgłoszonej jako główny kierowca. Long story long w punktach poniżej.

Karta Kredytowa.

Większość (jeżeli nie wszystkie) wypożyczalni tego rodzaju do zarezerwowania auta wymaga wypukłej karty kredytowej, wystawionej na nazwisko głównego kierowcy, na którego rezerwowane jest auto. Nawet, jeżeli przy rezerwacji przejdzie debetówka (na rentalcars.com czasem przechodzi), nikt wam na miejscu auta nie wyda, jeżeli nie dostanie karty kredytowej do zablokowania depozytu. Nie raz i nie dwa czytałam w smutne historie ludzi, którzy nie doczytali warunków wynajmu, pojawiali się przed ladą wypożyczalni o dwudziestej drugiej i spotykali się ze stanowczą odmową. Po czym pisali dużo brzydkich słów w internecie. Rozumiem frustrację, ale regulamin jest po to, żeby go przeczytać. Ze dwa razy trafiłam gdzieś w internetach na legendę, jakoby karta revolut komuś przeszła. Może tak było – ale większość regulaminów powiada wyraźnie „prepaid nu nu nu”, oraz po co blokować sobie dostęp do własnej żywej gotówki, kiedy można użyć linii kredytowej banku.

Depozyt

W większości przypadków na tejże karcie kredytowej blokowany jest depozyt (zwalniany kilka dni po zwrocie auta). Kwota depozytu często zależy od rodzaju ubezpieczenia, jakie wybierzecie i trzeba się dobrze wczytać, ile dokładnie wynosi, żeby limit karty ją udźwignął. Niektóre wypożyczalnie nie blokują nic, jeżeli wykupicie odpowiednio szerokie (i drogie) ubezpieczenie (w wypożyczalni, nie od pośrednika). Mam tu na koncie jedno nieprzyjemne zdarzenie, związane z blokadą depozytu. Otóż Hertz South Africa zamiast zablokować umówioną kwotę, pobrał ją sobie w walucie (co bank przeliczył po kursie sprzedaży), po czym przelał z powrotem (po kursie kupna, czyli po polsku mniej kasy). Na reklamację, że halo, blokada miała być, kazali nam się gonić na baobab. Różnica w kursach spowodowała stratę kilku stówek, nie polecam Hertza South Africa. Natomiast wszystkie wypożyczalnie na terenie UE grzecznie depozyt blokowały, po czym zwalniały blokadę w tej samej kwocie i ślad po niej na karcie nie pozostawał.

Koszty dodatkowe

Cena, którą widzicie w porównaniu ofert na pierwszej stronie wyników wyszukiwania (czy to u pośrednika, czy bezpośrednio na stronie wypożyczalni) to przeważnie jakaś połowa kosztów, które przyjdzie wam ponieść. Oczywiście, można poprzestać na podstawowym ubezpieczeniu z wysokim udziałem własnym, ale możecie być wówczas pewni, że wasz samochód zostanie znienacka zaatakowany przez dzika, sarnę, albo wysoki krawężnik. Stanie się to ostatniego dnia podróży, pięć minut po słowach „dobrze, że nie wzięliśmy droższego AC, i tak się nie przydało”. Jeżeli dopłacicie te kilka stówek do pełnej ochrony, sarenki i krawężniki zaczną was magicznym sposobem omijać.

jak wynająć samochód Portugalia

Rozliczenie paliwa

Opcja rozliczenia paliwa –tu trzeba zwrócić uwagę, czy na pewno nasz wynajem ma wpisane w warunkach „full to full” (bierze się auto z pełnym bakiem i oddaje zatankowane takoż). Istnieje jeszcze (na przykład w Goldcarze w Hiszpanii) opcja „full to null”, która charakteryzuje się tym, że oddaje się auto zatankowane dowolnie, a wypożyczalnia czardżuje za to brakujące. Problem polega na tym, że liczy sobie cenę paliwa lekko piętnaście procent wyższą, niż każda stacja benzynowa, plus dolicza sobie opłatę administracyjną za czynność dotankowania. Przeważnie kilkanaście, nawet do dwudziestu euro. Nie polecam, kilkanaście euro można lepiej zainwestować, na przykład w wino i dobry serek.

Pośrednicy

Moje doświadczenia wskazują, że wypożyczenie przez pośrednika typu rentalcars.com jest często tańsze, niż bezpośrednio w wypożyczalni. Nie do końca rozumiem, dlaczego, bo na logikę powinno być droższe. Pośrednicy często dorzucają też dodatki, za które wypożyczalnia każe sobie dopłacać (dodatkowy kierowca gratis, albo nielimitowane kilometry, na przykład).

Minusem pośredników jest fakt, że „pełne ubezpieczenie” (wkładu własnego, szyb, opon i co tam sobie dobierzecie dla spokojnego snu) zakupione u tychże nie bardzo interesuje wypożyczalnię. W przypadku (tfu, tfu) jakichś nieprzyjemnych zdarzeń na drodze, temat załatwiamy u pośrednika. Nie wiem do końca, czy odbywa się to bezgotówkowo, czy też trzeba coś najpierw opłacić samemu, a potem ubiegać się o zwrot. Na szczęście nie musiałam nigdy tego sprawdzać na sobie, i niech tak zostanie.

Oprócz rentalcars.com, lubię porównać sobie cenniki na stronie Kayaka i Holidayautos, ale to nie jest tak, że uważam te strony za jedyne słuszne. Można mieć swoje ulubione, jeżeli ktoś ma, to proszę się podzielić, chętnie sobie porównam.

jak wynająć samochód na wakacje Maroko

Jak wynająć samochód na wakacje? Mniejsze, niesieciowe wypożyczalnie

Tu mam doskonałe doświadczenia z dwoma firmami, jedną z Malagi (Marbesol), drugą z Faro (nie pamiętam nazwy). Obydwie były jak najbardziej legitne, operujące w pobliżu lotniska, ale nie wymagały od klienta dwóch godzin spędzonych na czytaniu regulaminu. W Marbesolu zarezerwowałam auto przez ich stronę, bez konieczności podawania numeru karty kredytowej, po prostu zabukowałam na tak zwaną gębę, przyleciałam, odebrałam auto, zapłaciłam (debetówką, ale mogłabym równie dobrze gotówką)i tyle mnie widzieli. Bez żadnego depozytu i blokowania czegokolwiek, z pełnym ubezpieczeniem wszystkiego, co się da, i bez udziału własnego. Była też opcja tańsza, wymagająca karty i blokady, ale z niej nie skorzystałam, bo jestem już stara i wolę drożej, ale bez nerwicy.

No i na koniec opcja YOLO, czyli przelot do miejsca przeznaczenia i szukanie auta na miejscu, u lokalnych, nazwijmy to, biznesmenów. Zrobiłam to kilka razy i bardzo sobie chwalę, ostatnio w Maroko. Wypożyczanie auta w sieciówkach jest tam o tyle trudne, że życzą sobie bardzo wysokich depozytów (kilka do nawet kilkunastu tysięcy złotych). A ja nie miałam życzenia robienia sobie na karcie takiej blokady w Maroku. Polecieliśmy więc do Fezu z zamiarem robienia road tripu, ale na tak zwaną pałę. W pierwszym hotelu zapytałam bardzo dużego i bardzo smutnego pana, czy mógłby nas jakoś wspomóc, oczywiście za stosownym wynagrodzeniem. Pan uznał proponowane wynagrodzenie za zbyt niskie, potargowaliśmy się chwilę, po czym około dwudziestej trzeciej zostały nam dostarczone kluczyki do Chevroleta i jakiś papier po arabsku do podpisu. Na moje pytanie o ubezpieczenie usłyszałam „no problem, full cover”, no skoro no problem, to uiściłam opłatę w gotówce i pojechaliśmy do Marakeszu, a potem nad morze. Samochodowi nie zaszkodził ani Marakesz, ani liczne kozy na poboczach, ani wysokie krawężniki, wszystko skończyło się gładko, także złego słowa o lokalnych biznesmenach powiedzieć nie mogę. Przeciwnie, w mniejszych turystycznych miejscowościach wręcz polecam.

jak wynająć samochód na wakacje Maroko

jak wynająć samochód na wakacje Maroko