Miejscówki na lato: Lunapark

Raczej nie wyjeżdżam z Warszawy na dłużej w okresie szkolnych wakacji. Wyjeżdżają wszyscy inni, w związku z czym prawie wszędzie poza Warszawą jest tłoczno, w samej stolicy za to nie. Można iść na jedzenia i alkohole bez rezerwacji i dostać miejsce jak człowiek, przy stoliku, przemieszczać w miarę bez korków, leżeć na leżaku, pić zimne piwo, pić szprycery, odganiać się od komarów, narzekać na upał, zmiany klimatyczne, decyzję Biedronia o niezrzekaniu się mandatu, niepotrzebnie koszone trawniki, pokazywać sobie zdjęcia małych kotków i obgadywać ekipę z leżaka obok. Same fajne rzeczy. Sprokurowałam więc listę moich ulubionych miejscówek z letnim klimatem, w których można je robić od świtu do późnej nocy. Trochę celowo ominęłam bulwary nad Wisłą, bo wiadomo, że nad Wisłą jest fajnie i są leżaki, oraz każda możliwa blogerka zrobiła już zdjęcie śniadania w Palomie w MSN.

Warszawskie miejscówki na lato: weekendowe (i nie tylko) śniadania
Bistro Olkuska

Niewielkie bistro na Mokotowie, bazujące na produktach z bazaru Olkuska. Śliczny ogródek i weranda, bardzo fajne miejsce na leniwe weekendowe śniadanie. Oczywiście pod warunkiem, że nie razi was widok klientów bazaru, wysiadających z czerwonych maserati łamane przez porsche 911, i udających się po pietruszkę i pomidory. Mnie nie przeszkadza, taki trochę pudelek.pl, tylko na żywo, no i przy dobrym jedzeniu. Na sąsiadujący bazarek sugeruję iść z pełnym brzuchem, inaczej wyjdziecie tak jak ja, obładowani siatami serów i warzyw. Oraz z wiadrem hummusu.

Miejscówki na lato: Bistro Olkuska

Bistro Olkuska, Olkuska 12

Pokój na lato

Letnia miejscówka przy Muzeum Powstania, tym się różniąca od stu pięćdziesięciu innych letnich miejscówek, że ma naprawdę fajny program wydarzeń, w tym wielu w duchu zero waste. W programie na ten rok są warsztaty kulinarne (można się na przykład nauczyć robić ramen, ale i jak nie marnować jedzenia), warsztaty z robienia kosmetyków naturalnych, koncerty (i to nie byle jakie, można posłuchać Meli Koteluk czy Organka), joga, i wiele innych. Pełna lista tu, oprócz wydarzeń można się też napić wina i zjeść dobre jedzenie. Lunche do własnego pudełka są tańsze o jedną czwartą, co jest promką godną.

Miejscówki na lato: Pokój na lato

Pokój na Lato, Towarowa 25

Iluzjon Cafe Bar

Kawiarnia w kinie Iluzjon na Mokotowie, na pięknym skwerku przy Narbutta, w lecie wystawiająca stoliki na zewnątrz. Karta śniadaniowa krótka, ale mają super pieczywo i pyszną kawę. No i gdyby ktoś potrzebował deseru po śniadaniu, to trzy minuty od najsłynniejszych mokotowskich lodów, czyli Jednorożca. Karty popołudniowej jeszcze nie próbowałam, ale mam na liście.

Miejscówki na lato: Iluzjon Cafe Bar

Miejscówki na lato: Lody Jednorożec

Iluzjon Cafe Bar, Narbutta 50A

Wozownia Bar

Patio w bramie przy Nowym Świecie, zaraz przy placu Trzech Krzyży (czy tylko ja przy haśle plac Trzech Krzyży myślę zawsze o Brodzik i Małaszyńskim…?). Jak sama nazwa wskazuje, Wozownia Bar nadaje nie tylko na śniadanie, można posiedzieć do późna, w przyjemnej atmosferze i przy drineczkach. To co wyróżnia Wozownię, to całkiem przystępne ceny, zarówno opcji gastronomicznych, jak i alkoholowych, bez szkody dla jakości. Śniadania bardzo pyszne.

Wozownia Bar

Wozownia Bar, Plac Trzech Krzyży 16A, wejście od Nowego Światu 1

Warszawskie miejscówki na lato: gastrofaza
Lunapark

Przestrzeń otwarta w tym roku, trochę nad Wisłą a trochę nie, bo dostęp do rzeki jest zagrodzony i nie można. Może i lepiej, bo nie ma obsikiwania natury, tylko trzeba kulturalnie, w toalecie. Lunapark mieści się przy Wale Miedzeszyńskim, kilkaset metrów od Mostu Poniatowskiego, więc blisko mają wszyscy amatorzy Poniatówki, no i mieszkańcy Saskiej Kępy. Oprócz leżaków i barów z zimnym piwem gości tu też Wata Cukrowa – klub w namiocie cyrkowym, oprócz densów organizujący koncerty, standupy, kino letnie i roślinkowe wymianki. Z lewego brzegu przeniosły się też Hocki Klocki, które nie dostały licencji na bulwary, ale tutaj świetnie sobie radzą i chyba nie narzekają na frekwencję. Strefę gastronomiczną obstawia młodszy braciszek Nocnego Marketu, Mini Market, w trochę innej formule, bo ze stale zmieniającymi się wystawcami – widziałam tu już The Cool Cat, Annę Klajmon z LASu, od czwartku pojawi się też Aleksander Baron. Jeżeli chodzi o jakość kuchni, to do tej pory trafiałam tu raczej na poziom przekąsek do piwa, a nie restauracji, ale dajmy szansę. W piątkowy wieczór może być ciasnawo, za to w niedzielne popołudnie idealne miejsce do zalegania na leżaku. Więcej lunaparkowych wydarzeń tu.

Warszawa na lato: Lunapark

Lunapark, Wał Miedzeszyński 407.

Nocny Market

Miały być dwa sezony, jest trzeci, bonusowy. Organizator zdobył wszystkie pozwolenia i także w tym roku możemy odwiedzać dawny Dworzec Główny od czwartku do niedzieli. Mam wrażenie, że gastronomicznie Nocny Market jest bardziej dojrzały, oferta jest szersza i ciekawsza, z tym że wiąże się z tym większa popularność i większe obłożenie. Nie trafiłam jeszcze na niedobre jedzenie, natomiast trochę mnie uwiera fakt, że koncepcja jest z założenia streetfoodowa, a ceny zdecydowanie restauracyjne. Jeżeli ktoś chce zjeść w spokoju, bez tłumu i kolejek, to polecam raczej wizytę w czwartek, lub wczesnym popołudniem w weekend. W odróżnieniu od Lunaparku, Nocny Market raczej nie celuje w wydarzenia około kulturalne ani imprezy typu szuranie nóżką, skupiamy się wyłącznie na przyjemnościach gastronomicznych.

Miejscówki na lato: Nocny Market

Nocny Market, Towarowa 3

LAS – Lokalna Atrakcja Stolicy

LAS otworzył się w zeszłym roku w miejscu po dawnym Solcu 44 i myślę, że jest godnym następcą, chociaż w zupełnie innym stylu. Szefowa, Anna Klajmon (możecie kojarzyć z piątej edycji Top Chefa), podaje kuchnię polską, ale sezonowo i z nowoczesnym twistem. Menu zmienia się co sezon, chociaż są pozycje stałe (blok czekoladowy, maj lowe). Ceny, jak na tego rodzaju kuchnię, mają całkiem przystępne. No i jeden z najpiękniejszych ogródków restauracyjnych w Warszawie. LAS możecie też czasem spotkać na Nocnym Markecie i w Lunaparku (oczywiście nie z pełną restauracyjną ofertą, ostatnio wciągałam pyzy).

Miejscówki na lato: LAS

Miejscówki na lato: LAS

LAS – Lokalna Atrakcja Stolicy, Solec 44

Warmut i W Orbicie Słońca

Niby dwie osobne miejscówki, ale drzwi w drzwi, więc podaję w pakiecie. W Orbicie to koncepcja hedonistycznej konsumpcji, począwszy od porannych weekendowych śniadań pod prosecco, poprzez neapolitańską pizzę i foccacie z dodatkami, aż po sycylijskie desery i weekendowe imprezy. Co do orbitowej pizzy, to może i stała ona kiedyś obok nepolitańskiej Gino Sorbillo, ale było to dość dawno i nieco przez ten czas przeschła (ok, może wypadek przy pracy i trochę się za bardzo spiekła). Natomiast sycylijskie cannolo bardzo legitne. Jeżeli komuś się znudzą szprycery i aperol, zawsze można zrobić dziesięć kroków (dosłownie) w kierunku placu Zbawiciela i napić się wermutu w Warmucie. Wprawdzie, jak to określiła redaktor Poszukująca Przygód, drinki smakują jak lemoniada z alkoholem, ale to nic, nadrabiają ceną, atmosferą, oraz absolutnie niesamowitym sufitem.

Miejscówki na lato: Warmut

Miejscówki na lato: W Orbicie Slońca

W Orbicie Słońca, Marszałkowska 45/49

Warmut, Marszałkowska 45/49

Warszawskie miejscówki na lato: kawa, herbata, lody, płaszcz?
Francuska 30 Cafe & Bar

Nie wiem, czy tu podają najlepszą kawę w Warszawie, ale na pewno najlepszą na Saskiej Kępie. To mój absolutnie subiektywny wybór, bo kawiarnie z kawą speciality rosną w stolicy jak grzyby po deszczu. Po prostu lubię posiedzieć pod parasolkami i pogapić się na ludzi przechodzących Francuską. Klimat i obsługę też lubię, tak o, po prostu. Gdyby ktoś do kawy potrzebował prosecco, też się znajdzie.

Francuska 30 Cafe & Bar, Francuska 30

Lukullus w Saint Tropez

Turbo hajp przed otwarciem zaowocował całkiem przyjemnymi smakami. Wprawdzie w moim osobistym rankingu lodzikowym nic nie przebije włoskiej tłustej śmietanki, ale nowy Lukullus dał radę. Wnętrza i intensywna kampania PRowa sprawiły, że w weekendy ustawiają się kolejki, co trzeba wziąć pod uwagę.

lukullus w st tropez

Lukullus w St. Tropez, Rozbrat 22/24

Lodziarnia „Ulica Baśniowa”

Zero hajpu, za to turbo dobre lody. Wprawdzie trzeba po nie jechać na Żoliborz i odstać swoje w kolejce (przynajmniej w weekend, długa, ale szybko idzie), ale według mnie pretendują do miana najlepszych lodów warszawskich.

Lodziarnia „Ulica Baśniowa”, aleja Wojska Polskiego 41