Warszawa to nie jest łatwa miłość, przeciwnie. Trochę trudno się kocha miasto, które trochę przypomina dalekowschodnie molochy, a trochę centrum Workuty, zaplanowane bardziej dla samochodów, niż dla ludzi, bez sensownych ścieżek rowerowych, za to z rozkopaną od trzech lat dzielnicą pożal się boże biznesową, do której dojeżdżają dwa autobusy i tysiące samochodów.

Miasto w wiecznym pośpiechu i niedoczasie, zapatrzone w czubek własnego nosa, ignoranckie, zmienne jak piętnastolatka, czasem skurczone i nie mające nic do powiedzenia, a czasem toczone przez dziwną gorączkę, z ulicami pełnymi tłuczonego szkła, kobiet w zwiewnych sukienkach i taksówek stojących w korkach o drugiej nad ranem. Miasto, któremu nie pomoże dziecięciu Janów Śpiewaków i stu Filipów Springerów, szklane, betonowe, tekturowe i pozłacane.

Taki mam więc trochę love-hate relationship z Warszawą, tymczasem chciałam o tym, że mieszka mi się tu bardzo dobrze (wyjmując codzienne stanie w korkach i wdychanie pyłu z budowy na Marynarskiej), tylko trzeba się od tej betonowej i zakorkowanej rzeczywistości umieć zdystansować. Ja w tym celu czasem udaję turystkę we własnym mieście i snuję się bez większego sensu, za to robiąc zdjęcia i przyjmując za dużo kofeiny. Jednym z miejsc, w których kofeinę przyjmuje się przyjemnie, jest Saska Kępa. Snuć się można bez ładu i składu, ale listę moich ulubionych miejscówek pokażę poniżej, gdyby ktoś potrzebował snuciu się nadać jednak nieco struktury.

Saska Kępa syrenka

Saska Kępa modernizm

Saska Kępa: nie-przewodnik

Co do samej Saskiej Kępy, to umówmy się, nie jest i nigdy nie była to dzielnica biedna. W wielu publikacjach występuje jako ulubione miejsce artystów czy innych poetów, ale bądźmy szczerzy, ci poeci i artyści mogli sobie pozwolić na te mieszkania z wysokimi sufitami tylko dzięki solidnym mieszczańskim korzeniom. Dzisiejsza Saska Kępa jest mieszczańska i dobrze ułożona, znajdziemy tu pracownie architektoniczne, ambasady, agencje reklamowe i knajpy z tych raczej lepszych. Owszem, można podejrzeć znanego rapera w okularach grającego w kosza w ogródku jordanowskim, i może uchowały się jakieś artystyczne pracownie, ale to tylko dlatego, że artystom za ich sztukę ktoś płaci wystarczająco, by mieszkali w apartamencie za dużą bańkę. Jest to jednak zdecydowanie dzielnica do życia, w co powątpiewam patrząc na Marinę ogrodzoną dwoma płotami i fosą, czy nowobogacki Konstancin.

Saska Kępa modernizm

Saska Kępa – moje ulubione miejsca
Szlak przedwojennego modernizmu

O ile do takich perełek PRLu, jak Osiedle Za Żelazną Bramą można mieć uzasadnione zastrzeżenia (byłam tam w dwóch różnych mieszkaniach, obydwu wielkości większej szafy), to przedwojenny modernizm poważam i mieszkałabym, gdyby tylko było mnie na to stać. Jeżeli do tej pory architektura interesowała was niespecjalnie bardzo, to polecam zacząć od ulicy Katowickiej, gdzie po jednej stronie mamy Dom Trójrodzinny duetu Lachert i Szanajca (Katowicka 9/9A/11), z drugiej piękną Willę Romanów (Katowicka 10, stałam sobie i bezczelnie strzelałam fotki, myśląc że raczej niezamieszkana, kiedy przez drzwi frontowe wyszła starsza pani z małym dzieckiem, także dom nadal żyje). Dla zainteresowanych bardziej architekturą Saskiej Kępy (a jest się czym zainteresować, serio), polecam uprzejmie pozycję panów Piątka i Trybusia (kolejność alfabetyczna) – SAS. Ilustrowany atlas architektury Saskiej Kępy.

Saska Kępa modernizm

Saska Kępa modernizm

Saska Kępa modernizm

Dom Agnieszki Osieckiej i jej ławeczka przy Francuskiej

Nie wiem, czy jestem w swoim upodobaniu oryginalna, ale lubię wyszukiwać miejsca, gdzie mieszkał Ktoś Znany (Brendon i Brenda w Beverly Hills, Hank Moody w Venice Beach – to jeszcze przede mną; Agnieszka Osiecka w Warszawie) i udawać się z pielgrzymką. Zwłaszcza, jeżeli bohaterka pielgrzymki jest bliska mojemu sercu (what’s not to like, Agnieszka lubiła park Skaryszewski, mężczyzn i wódeczkę, to ostatnie chyba nieco przesadnie). Dodatkowo, w rzeczonej kamienicy mieszkał niegdyś tata jednego mojego chłopca z czasów bardzo wczesnej młodości (nosiło się wówczas szerokie spodnie i jeździło na deskorolce, to znaczy chłopcy nosili, płonęły wieże WTC, a Małysz wygrywał wszystkie konkursy), więc darzę okolicę sentymentem osobistym.

Saska Kępa pomnik Osieckiej

Dom Agnieszki Osieckiej, Dąbrowiecka 25

Restauracja Biała – modernistyczna kamienica Łepkowskich

Do Białej można wpaść na śniadanko (podają od ósmej rano, jak ktoś ma taką przyjemną pracę, że nie musi codziennie do biura, to w tygodniu mają całkiem przyjemne promocje śniadaniowe), pogapić się na ludzi leżąc na leżaku w ogródku (jeżeli pogoda pozwala), oraz podziwiać kolejny przedwojenny zabytek modernizmu – dom Łepkowskich, w którym mieści się rzeczona Biała. Swojego czasu klienci narzekali na lekko zblazowaną i powolną obsługę, nie wiem jak jest teraz, byłam dawno, a obsługa była żwawa.

Saska Kępa Biała

Saska Kępa Biała

Biała – zjedz i wypij, Francuska 2

Stary zakład foto, księgarnia Eureka

Bardzo miło ze strony Saskiej Kępy, że oprócz ambasad, knajp z raczej wyższej półki, kawy za piętnaście zeta (tu Włosi przeżegnali by się ze zgrozą) i dwudziestu koła za metr mieszkania, uchowała takie perełki jak zakład fotograficzny na Zwycięzców 25 (co ciekawe – pani fotograf ma na nazwisko Osiecka – tu można przeczytać więcej), czy oldskulowa księgarnia Eureka na Francuskiej, z dwoma pięknymi mainecoonami wygrzewającymi się często na wystawie. Wintydżowych miejsc jest na Kępie dużo więcej i bardzo przyjemnie się na nie trafia czystym przypadkiem. Saska Kępa zakład foto

Saska Kępa Francuska

Saska Kępa księgarnia Eureka

Celina Osiecka Zakład Fotografii, Zwycięzców 25

Księgarnia Eureka, Francuska 15

Ulica Zakopiańska i cukiernia Irena

Ulica Zakopiańska to chyba najładniejsza ulica Saskiej Kępy, jak już wygram w totolotka, albo wyjdę bogato za mąż, to tam zamieszkam (naturalne sposoby typu praca w korpo lub pisanie o szwędaniu i jedzeniu jedzenia raczej nie grożą zdobyciem kilku dużych baniek na apartament z ogródkiem w kamienicy wpisanej do rejestru zabytków). Jeżeli chcecie pooglądać kwitnące magnolie (tzn. teraz już przekwitły, w przyszłym roku), albo szalony zielony bez (nadal kwitnie), to właśnie na Zakopiańskiej z przyległościami będzie najmilej. Koniecznie należy też udać się do cukierni Irena i zjeść ciastko (a także wziąć drugie na później, wtedy dokonacie trudnej sztuki mieć i zjeść jednocześnie). Irena to cukiernia – instytucja, działająca od lat trzydziestych dwudziestego wieku. Nie sprzedaje wprawdzie instafriendly tortów czy modern pasteries w stylu Odette czy Deseo, ale dostaniecie solidne wuzetki, migdałowe precle, kruche tartaletki z owocami i drożdżowe z kruszonką (jezu, zgłodniałam).

Saska Kępa cukiernia Irena

Saska Kępa cukiernia Irena

Saska Kępa Zakopiańska

Cukiernia Irena, Zakopiańska 9/3

Francuska 30 Cafe & Bar

Kawiarnia przyciąga tarasem zasłoniętym markizą z parasolek, ale same parasolki raczej by nie wystarczyły, żeby się utrzymała. Moja ulubiona kawusiownia – mają dobrą kawę, robią espresso tonic, oraz dają alkohole (w tym dużo fajnych cydrów), czym wygrywają z obecnymi na Francuskiej sieciówkami – Costą i Green Coffee.

Saska Kępa Francuska 30

Saska Kępa Francuska 30

F30, Francuska 30

Lodziarnia Akwarium

To nie są najlepsze  lody, jakie jadłam w życiu (tu pierwszeństwo ma nepolitańska lodziarnia o uroczej nazwie Mennella i pomarańczowo-migdałowa tłusta rozpusta), ale są całkiem przyzwoite i kojarzą mi się miło z dzieciństwem. Podejrzewam nawet Akwarium o robienie lodów inaczej niż z proszku, chociaż nie jestem pewna, bo widziałam tam kiedyś smak smerfowy.

Saska Kępa Akwarium

Akwarium, Francuska 50

Viet Street Food

Mój ulubiony wietnamczyk w Warszawie. Miejscówka mała i kameralna, na kilka stolików, zajmuje parter w jednej z typowych dla Saskiej Kępy kamienic. Żadnego pol-vietu, kurczakowych kulek i schabowego z ryżem, samo dobro i dużo kolendry. Osobiście uwielbiam charyzmatyczną panią kelnerkę (namówiła mojego dziadka na pierwszą  w jego życiu zupę pho – nie żałował), oraz lekki makaron Bun z tofu i masą warzyw. Przy którejś posiadówce zrobiłyśmy też testowanko deserów, wszystkie zacne.

Viet Street Food, Królowej Aldony 9

Mięsny Deli & Bistro

Bistro i delikatesy mięsne, za którymi stoją panowie wcześniej przygotowujący steki w Butchery & Wine. Mięsny jest zdecydowanie luźniejszy w klimacie, bez białych obrusów, za to z ladą pełną steków i kiełbasą na hakach. Ja w mięsko niebardzo (ale jak mnie kiedyś najdzie, to na pewno nawiedzę), ale delikatesy mają też chleb z praskiej piekarni Rano, który jest warty spaceru na Walecznych.

Saska Kępa Mięsny

Saska Kępa mięsny

Mięsny, Walecznych 64

W powyższym zestawieniu nie znalazły się dwa prawobrzeżne klasyki – Vegan Ramen Shop i Bistro Eden. W żadnym nie byłam, gdyż – szczęście w nieszczęściu – nie żyję z jedzenia jedzenia, i zwyczajnie brakuje mi czasu oraz miejsca w żołądku, żeby zjeść i napić się wszędzie. Jak już nadrobię, to z pewnością uzupełnię, może Vegan Ramen Shop zmaże to straszne wrażenie, jakie wywarła na mnie bezmięsna wersja ramenu, którą miałam nieprzyjemność spróbować w bardzo hajpowanej ramenowni w ostatni weekend (fuj, wstydź się, Berlinie).

Saska Kępa modernizm

Saska Kepa pizzeria renesans

Saska Kepa zakład foto