śniadanie warszawa

O śniadaniach na mieście napisano już wiele (nie wiem, czy ktoś oprócz mnie jeszcze pamięta felieton Poli Dwurnik we wrocławskiej Wyborczej, czyste złoto, niestety skutecznie przez Agorę usunięty).

Z komentarzy pod artykułami można się dowiedzieć między innymi, że prawdziwy Polak na śniadanie spożywa parówkę, zagryzając kanapką z żółtym serem i zapijając herbatą ze szklanki z koszyczkiem. Śmiało mogę postawić hipotezę roboczą, że tak w istocie jest (wyjmując sprzed Polaka przymiotnik “prawdziwy”, a wstawiając “statystyczny”). Niemniej, lekko się usprawiedliwiając w mojej śniadaniowej rozrywce – różne hobby można mieć w życiu. Są tacy, którzy lubią się hazardować na koniach lub automatach, są wierni fani totolotka, niektórzy inwestują wszystko w solidną edukację potomstwa, jeszcze inni w przerzutki do ulubionego roweru. Ja lubię podróże, gluten, wino i wytrawne goferki z jajkiem benedyktyńskim.

Tak więc temat ograny, a każdy szanujący się blog jedzeniowy lub podróżniczo-jedzeniowy w jakiś sposób oń zahacza. Nie będę więc powtarzać po raz trzydziesty i trzeci, że jajeczniczka, rogalik, chałeczka, Zbawix i Edyta Górniak inkoguto w SAMie Śródmieście, bo to już na pewno wiecie skądinąd. Zresztą trochę wychodzę z założenia, że jajeczniczkę to ja jednak potrafię sama, i skoro płacę za posiłek, to wolałabym zostać zaskoczona. A także nieco odejść od obowiązującej w naszej części świata tradycji jedzenia rano kanapek łamane przez jajka zagryzane chlebem. Nie trzeba zresztą wyjeżdżać do Indonezji czy Chin, a kupić rajanera na drugą stronę kanału La Manche, żeby zobaczyć na śniadaniowym talerzu fasolkę w sosie pomidorowym i podsmażane pieczarki. Zresztą w ogóle nie trzeba nigdzie lecieć, chyba że kurcgalopkiem do Śródmieścia. Warszawa ma naprawdę sporo fajnych opcji, które niekoniecznie są jajecznicą na kiełbasce, albo omletem z pomidorkami koktajlowymi, i przeniosą nas w bardziej egzotyczne kulinarnie regiony.

Śniadanie w Warszawie – El Botellon

Zacząć należy od tego, że jedynym tradycyjnym hiszpańskim daniem śniadankowym jest w El Botellonie tortilla de patatas, czyli hiszpański omlet z ziemniaczkiem. Naoglądałam się trochę śniadanek w hiszpańskich Barach Na Dole (podobnie jak we Włoszech – gdziekolwiek byście się nie udali, zawsze będzie jakiś Bar Na Dole) i oferta przeważnie opiera się na glutenie z kawą. Hiszpanie na śniadanko zamawiają tostowane wczorajsze pieczywo z masłem, czasem kładąc na nim nieco dżemu, salsy z pomidorów, lub plaster sera i jamon iberico. W grę wchodzą ewentualnie wspomniane wcześniej ziemniaczki zapieczone z jajkiem (tortilla de patatas), croissant, oraz churrosy maczane w gorącej czekoladzie. Tymczasem w Botellonie mamy opcje raczej barcelońsko młodzieżowe, niż andaluzyjsko emeryckie. Zamówić możemy sobie bowiem śniadaniowego burgera z jajkiem w różowiutkiej bułce, gofry z jajkiem benedyktyńskim, czekoladową granolę i parę innych fajnych opcji (tu jest menu, można poczytać, robię się głodna od samego patrzenia). El Botellon należy do tych samych restauratorów, co Aioli i Orzo, ale jest to knajpa mniejsza i dość kameralna, co skutkuje bardziej ogarniętą obsługą (co prawda pan kelner wylał mojej mamusi sos majonezowy na torebkę, ale doprawdy nie szkodzi, każdemu może się zdarzyć). Cenię też wystrój (mogliby startować w konkursie na najlepszy kibel w mieście) oraz brak tak zwanego kija w tyłku. Nie do końca potrafię zdefiniować knajpiany kij w tyłku, ale na pewno każdy z was zna to uczucie, kiedy obsługa od wejścia patrzy na was, jakbyście właśnie przeszkodzili w sprawach o wadze państwowej. W El Botellonie tego nie ma, natomiast z racji niewielkiej ilości stolików oraz bardzo fajnych cen (połowa śniadankowych opcji jest dostępna za dyszkę) radzę zrobić rezerwację, albo przyjść o dziesiątej rano.

Śniadanie Warszawa - El Botellon

śniadanie Warszawa - El Botellon

El Botellon Varsovia, Solec 18, śniadania podawane w weekend, 10-14.

Śniadanie w Warszawie – Regina Bar

Nie ma potrzeby zrywać się z łóżka skoro świt, bo w przeciwieństwie do El Botellona, rano o jedenastej w sobotę w Reginie byłam tylko ja i pani z mopem. To nic, dzięki temu miałam dowolność w wyborze stolika, bo od południa zaczęło być gęsto. A gwarantuję, że przez godzinę ciężko będzie spróbować wszystkich jedzeń z bufetu. Tak jak i wieczorem, weekendowy branczyk w Reginie to azjatycko-włoskie pomieszanie z poplątaniem, w formule jesz ile chcesz. Dodatkowo jest do wyboru jedno jajko z listy (to benedyktyńskie bardzo kuchni wyszło, trochę umarłam i poszłam do jajkowego nieba), a do popicia dostajemy różowego drineczka z Martini. Sam bufecik mieści w sobie różne ciekawostki: ja trafiłam między innymi na duszonego bakłażana w czymś jakby teriyaki, włoskie sery, sałatkę z kalmarem, tofu w sosiku i ostrygi (są osoby, które zastanawiają się, jak mogę przyjmować do ust glut o smaku oceanu, no nie wiem, mogę). W Reginie oprócz jajek, ostryg i martini ważny jest też enturaż – to jedna z najciekawszych warszawskich knajp, jeżeli chodzi o wystrój. No i możecie się pogapić na Zbyszka przez okno (albo Zbyszek na was, ju newer noł -po drugiej stronie Koszykowej mieści się Ministerstwo Sprawiedliwości).

Warszawa śniadanie - Regina

śniadania w warszawie - Regina bar

Regina Bar, Koszykowa 1, weekendowy brunch all you can eat sob-nd 10-14.

Śniadanie w Warszawie – The Cool Cat TR

Klasyka warszawskich śniadań, każdy szanujący się bloger kulinarny wstawia tę miejscówkę do swojego zestawienia. Nie bez powodu. The Cool Cat od kilku lat działa na Solcu, natomiast w zeszłym roku otworzył filię tuż obok TR Warszawa. W tygodniu można wybrać spośród śniadaniowych opcji z karty, natomiast w weekend dochodzą trzy duże zestawy śniadaniowe do wyboru – takie same jak w Cool Cacie na Solcu, wszystkie inspirowane kuchniami świata. Ja poszłam w zestaw azjatycki, mój towarzysz w meksykański, co się skończyło tym, że zjadłam półtora śniadania. Towarzysz miał bowiem kaca, weszły mu churrosy z białą nutellą oraz smażone ziemniaczki i czorizo, na warzywa patrzył z niezrozumiałym dla mnie wstrętem). Oba zestawy bez zarzutu, a wręcz nawet bardzo na tak. W sezonie jesienno zimowym dostępna jest tylko część pod dachem, a że The Cool Cat cieszy się dużym powodzeniem – lepiej jest zrobić rezerwację. My przyszliśmy o dziesiątej w sobotę, więc miejsce znalazło się bez problemu, ale po jedenastej ktoś już czekał przy barze, aż zwolnimy stolik. W sezonie letnim otwiera się ogródek, i jest on bardzo ładnym ogródkiem w podwórku porośniętym bluszczem (czy tam innym dzikim winem). No i last but not least, bardzo dobra kawa (ekspres oraz różne dripy, chemexy i inne przelewy, a jak potrzebujecie foci na instusia, to znajdzie się też zielona matcha latte).

Śniadanie w Warszawie - the Cool Cat

Śniadanie w Warszawie - the Cool Cat

The Cool Cat TR, śniadania z karty codziennie, w weekend dodatkowo zestawy śniadaniowe, serwowane 9-22.

Smacznego, oraz to be continued.