przewodnik po atenach - flaga

Jeżeli komuś z przerabiania mitologii, Homera i kolumn doryckich zostały jakieś miłe skojarzenia o łagodnej krainie, gdzie gaje oliwne, kozy, kwiaty pomarańczy i mężczyźni w prześcieradłach, srogo się Atenami zawiedzie. Ateny są brudne, obdrapane wcale nie dekadencko, a graffiti pokrywające chyba każdy centymetr ateńskich elewacji nie ma nic wspólnego ze street artem (choć podejrzewam je o społeczne zaangażowanie – nieliczne napisy w języku angielskim wskazują np. na niechęć Greków do Międzynarodowego Funduszu Walutowego). Stolica Grecji bardziej przypominała mi Teheran niż Rzym, Madryt czy Lizbonę – wiele można o tym mieście powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest ładne. Jest brzydkie, zaniedbane i brudne, a podczas weekendowego pobytu raczej nie ma opcji, żeby nie natknąć się na bezdomnych grzebiących w górach śmieci i heroinistów z szaleństwem w oczach. To też miasto w którym niechcący weszłam w uliczkę, na której pierwszy raz w życiu bałam się przebywać  po zmroku. Żeby sprawdzić, czy to nie urojenia, poszłam tam też za dnia, i nadal się bałam. Ale oprócz heroinistów, albańskiej mafii, od której możesz kupić kobietę lub wyrzutnię rakiet ziemia-ziemia i obdrapanych murów, Ateny mają też Akropol i inne wzgórza, dzielnicę anarchistów i dobre pieczywo. No więc ładnie to może nie, ale na pewno interesująco.

Ateny - ulica w Omonii

Przewodnik po Atenach – co robić?

Przechadzać się, jedząc pieczywo i unikając strzykawek, a wieczorami wdrapywać się na wzgórza i oglądać z nich zachody słońca. Walory oglądania podkreśla picie wina z butelki, plastikowych kubeczków, lub dla preferujących – z kieliszków w restauracjach. Przechadzaniu najlepiej nadać strukturę i wykonywać je zgodnie z wybranym przez siebie kierunkiem zwiedzania.

Przewodnik po Atenach ulica

przewodnik po atenach - flaga

Plaka i Anafiotika

Dzielnicę Plaka z czystym sumieniem mogę nazwać ładną i dodatkowo w odróżnieniu od reszty Aten, grecką (jeżeli trzymać się stereotypu oliwek, bielonych elewacji, niebieskich okiennic i emerytów płci obojga popijających ouzo od świtu). Plaka ma ładne wąskie uliczki, o istotnie bardziej zadbanych elewacjach, sporadycznie tylko pomazanych społecznie zaangażowanym graffiti. Są tam też dobre lody (w ogóle w Atenach są dobre lody), placyki na których można przysiąść, knajpa o pięknej nazwie Cafe Melina i w ogóle człowiek czuje się ponownie nieco bliżej Europy niż Teheranu (nie to, żeby człowiekowi Teheran się nie podobał). Z kolei idąc z Plaki w górę w kierunku Akropolu trochę od tyłu, trafimy na Anafiotikę, dzielnicę małych bielonych domków, żywcem skopiowanych z Santorini (a tak naprawdę z wysypy Anafi, skąd pierwsi mieszkańcy dzielnicy przypłynęli w XIX wieku). Ładnie i o dziewiątej rano pusto.

przewodnik po Atenach - Plaka

Przewodnik po Atenach - Plaka

Akropol

Skoro w zupełnie nieturystycznym marcu na schodach Akropolu kłębił się tłum (o dziwo, nie tylko azjatycki, silna reprezentacja hiszpańskojęzyczna, podejrzewana o przybycie z drugiej strony atlantyku), nie ma co liczyć na jakikolwiek miesiąc, w którym można oddać się cichej kontemplacji historii i podwalin zachodniej cywilizacji. Podwaliny można kontemplować patrząc na Akropol z daleka, tu z góry należy być przygotowanym na dziarskie staruszki, selfie sticki i stadka podążające za otwartą parasolką przewodnika. Odpowiednie nastawienie pozwoli uniknąć rozczarowania. Można to osiągnąć np. czytając nieco o miejscu, które planujemy odwiedzić, następnie krzycząc (w środku, w sobie, żeby nie zostać wyprowadzonym przez ochronę lub aresztowanym) “o jacie! świątynia Ateny! rety! starożytny odeon!”. Bilet normalny na Akropol kosztuje dziesięć euro (w sezonie – dwadzieścia), nie da się go kupić przez internet, dlatego dobrze przyjść przed dziesiątą, żeby nie frustrować się kolejką. Pomimo emerytowanych turystek o twardych łokciach i faktu, że większość Partenonu znajduje się w British Museum, dziesięć euro nadal można uznać za dobrą inwestycję.

Monastiraki Flea Market

Po polsku pchli targ. Podobnie jak na warszawskim Kole, czy pod krakowską Halą Targową, okolice placu Monastiraki najciekawsze są wczesnym rankiem (tu: ósma wystarczy). Później stare winyle, monety, porcelanowe lalki, drewniane meble i lampy zastępuje chiński plastik i pamiątkowe buteleczki oliwy, a wąskie uliczki korkuje ten sam tłum, który wczoraj korkował nam Akropol. Z panami z Monastiraki można się miło potargować, jeżeli tylko kogoś interesują stare wydania Beatlesów na winylach, albo nieaktualne mapy po grecku, albo przewodnik po Nowym Jorku z lat siedemdziesiątych.

Prxewodnik po Atenach - pchli targ

Filopappou Hill

Inaczej wzgórze muz. Wdrapanie się ma największy sens w bezchmurny dzień, chwilę przed zachodem słońca. Będzie czerwono, ładnie i z widokiem na Akropol. Spacer na wzgórze od najbliższej stacji metra (Thissio) zajmuje około czterdziestu minut. Mniej emerytowanych turystek, więcej krwistoustych Greczynek, piękny widok na miasto.

Prxewodnik po Atenach - Filopappou

Prxewodnik po Atenach - Filopappou

Nowe Muzeum Akropolu

Fragmenty Akropolis, których Thomasowi Bruce’owi, siódmemu hrabiemu Elgin, nie udało się wywieźć na Wyspy. British Museum do dziś nie udało się zwrócić Atenom co ateńskie, więc oglądać można pozostałości oraz makietę Akropolu z klocków lego. Nadal warto, jeżeli kogoś nie interesują starożytne rzeźby, zainteresować może nowoczesna architektura budynku albo restauracja z olbrzymim tarasem (widok na Akropol) i fotogenicznymi kelnerkami. Wstęp pięć euro.

Wzgórze Lycabettus

Na wzgórze można spokojnie dojść na piechotę, kierując się od placu Syntagma w górę przez dzielnicę Kolonaki (bardzo fancy i bardzo posh, złoto, Prada i francuska ambasada). Jeżeli mamy już dość przechadzek, za siedem euro można skorzystać z kolejki na szczyt. Na szczycie zastaniemy widok, dwie restauracje, kościół i kolejne czerwonouste Greczynki z selfie stickami. Dobre miejsce do wypicia wina o zachodzie słońca (tym bardziej, że w drodze powrotnej po zmroku raczej nie natkniemy się na heroinistę).

Prxewodnik po Atenach - Lycabettus

Przewodnik po Atenach - Lyttabycus

Ogrody Narodowe i plac Syntagma

Duży zielony park, można posiedzieć na ławeczce, zjeść lody i popatrzeć na greckie rodziny na spacerze. Kilka minut na piechotę od parku znajduje się plac Syntagma, położony przy nim budynek parlamentu i grób nieznanego żołnierza. Przed grobem wartę pełnią evzoni – członkowie greckiej reprezentacyjnej formacji wojskowej. Zmiana warty co godzinę, ta najbardziej uroczysta i widowiskowa – w każdą niedzielę o jedenastej rano.

Przewodnik po Atenach - plac

Central Market

Weganie, osoby podróżujące z małymi dziećmi i wszyscy wrażliwi na widok owieczki świeżo obdartej ze skóry powinni sobie to miejsce darować. Centralny targ w Atenach to przede wszystkim mięso i owoce morza, a poziom testosteronu u rzeźników i sprzedawców ryb przekracza tu normy na oko kilkakrotnie. Panowie wyglądają jak baronowie narkotykowi i bardzo głośno zachwalają świeże ośmiornice, kozie flaki i owcze kopytka. Na zewnątrz targu mięsno-rybnego jest też market z przyprawami and warzywami. Tam sprzedawcy mają nieco niższy poziom testosteronu (co nie przeszkadza niektórym z nich w propozycjach matrymonialnych i rozdawnictwie truskawek samotnym turystkom w okolicach trzydziestki) i mniejsze płuca, więc jest nieco ciszej. Można też kupić pyszne, ogromne oliwki na kilogramy (w rajanie nie konfiskują z podręcznego).

Przewodnik po Atenach - central market

Pierwszy cmentarz w Atenach

Pierwszy cmentarz wcale nie jest pierwszy, tylko z dziewiętnastego wieku. Na cmentarzu można natrafić na groby wielu gwiazd greckiego kina i teatru, literatów, muzyków i ludzi biznesu. Jeżeli nie jesteśmy fanami greckiej sceny teatralnej, nazwiska nam wiele nie powiedzą, ale rosną tu pomarańcze i bugenwille, jest zielono i wcale nie przygnębiająco.

Exarcheia

Ateńska dzielnica anarchistów. Słoneczna, przyjemna, w odróżnieniu od centrum nikt nie śpi na ulicy. Dużo zaangażowanych transparentów na elewacjach tradycyjnie pomazanych graffiti. Podobno berliński Kreuzberg szkoli się tu z palenia opon na ulicach. Trochę fajnego street artu, kluby, galerie, antykwariaty, dużo kawiarni i barów – kontestacja kontestacją, ale anarchista nie wielbłąd. Po drodze można wstąpić do Taf Coffee na drogą ale dobrą kawę.

Przewodnik po Atenach  – gdzie jeść

W Atenach należy jeść jogurt grecki (na przykład w sieciówce chillibox), lody (wszędzie, nie wiem czy nie lepsze niż włoskie), pączki ( w Lukumades – z nutellą, z bananem, albo z bekonem) oraz pieczywo. Spanakopita, tyropita, kremidopita, bougatsa (słodkie ciasto filo z budyniowym nadzieniem) i kououri – obwarzanki z sezamem. Najlepiej z jednej z najsłynniejszych ateńskich piekarni, Ariston. Na większego głoda mamy też falafele dla wegetarian i souvlaki u Elvisa dla niewegetarian. Jeżeli wieczorem zachce nam się dolmades i musaki, miły klimat zastaniemy w restauracjach wzdłuż Plaka stairs (chociaż jest to opcja raczej dla turystów, niż dla foodies, to raczej nie powinniśmy żałować).

Przewodnik po Atenach – gdzie spać

Najlepiej minimalizując kontakty z heroinistami, dobrze nada się Plaka, Kolonaki, albo południowe okolice Monastiraki. Nie nada się emigrancka Omonia (chociaż tam nocowałam i nadal mam się dobrze, to nie polecam, aby potem nie było na mnie).

Myrto Hotel Athens

Tanio i w dobrej lokalizacji. Przy 32 euro za dwójkę trudno oczekiwać luksusów, ale za to będziemy mieć wszędzie blisko. Dla osób niewymagających, potrzebujących łóżka z łazienką.

Acropolis view

Apartament z, jak sama nazwa wskazuje, widokiem na Akropol. Ładny, nowy i w równie dobrej lokalizacji. I do tego całkiem przyzwoita cena – od 45 euro za dobę.

przewodnik po Atenach - Acropolis view

The Athenians

Pięć apartamentów z naprawdę fajnym designem, w różnych częściach miasta. Mój ulubiony to złoty, w stylu postwar modern, z jacuzzi na balkonie. Ceny wyższe, ale nie szalone.

Przewodnik po Atenach - the athenians

Acropolis view luxury apartament

Bardzo luxury, a view jest z wanny z hydromasażem. Jeżeli chcesz zrobić wrażenie na wybrance serca, to będzie dobrze zainwestowane 150 euro (za noc).

Przewodnik po Atenach - acropolis luxury

Przewodnik po Atenach - acropolis luxury

Athens Exclusive Residence

Za 250 euro za noc możemy wynająć piękny 170-metrowy apartament dla ośmiu osób. W świetnej lokalizacji (pięć minut od Muzeum Akropolu na piechotę), z fajnym (choć konserwatywnym) designem i dobrymi recenzjami na booking.com. Gdybym jechała w osiem osób, to bym wynajmowała.

Jak się poruszać po Atenach

Najlepiej pieszo, tam gdzie się nie da – metrem. Na pobyt weekendowy najlepiej nabyć na lotnisku trzydniowy bilet turystyczny (metro dojeżdża do lotniska) za dwadzieścia dwa euro. Co istotne, ważność biletu to siedemdziesiąt dwie godziny, nie wygasa w niedzielę o północy, więc jeżeli wracamy w poniedziałek, bilet będzie ważny.